Employee obsession, czyli rynek pracy 2.0

Employee obsession, czyli rynek pracy 2.0

Jeżeli waszą ulubioną rozrywką w pracy było budowanie z nadesłanych CV artystycznych modeli World Trade Center, możecie się rozczarować. To już było… i nie wróci więcej. Nie tylko z powodu rozwoju technologii czy cen papieru. Złotą dekadę dla pracodawców w Polsce mamy już chyba definitywnie za sobą. Współczesny rynek pracy w naszym kraju jest coraz mocniej kształtowany przez niedobór pracowników… a nie ich nadmiar. Niezależnie jak oceniamy zachodzące procesy jako pracodawcy, możemy się do nich jedynie dostosować  albo pozostać w tyle.

Rynek pracy 2.0

Nie tylko rynek przechodzi rewolucję, ale także zmieniają się aspiracje i motywacje przeciętnego pracownika. Czy na lepsze? Sami oceńcie. Faktem jest, że stosunek stereotypowego Kowalskiego do pracy zmienił się drastycznie. Szczególnie w młodym pokoleniu.

Niektórzy z pracodawców narzekają: „Kiedyś było lepiej. Bo kiedyś pracownik nie żądał, a pracował za dwóch. Kiedyś pracownik szanował swoją pracę. Bo rynek pracy…”. Trudno kłócić się z twierdzeniem, że kiedyś było łatwiej. Ale czy naprawdę lepiej? Czy przestraszony i sfrustrowany człowiek może być tak naprawdę dobrym i produktywnym pracownikiem?

Współczesny rynek pracy

Żyjemy w świecie, który idealnie określa motto „customer obsession”. Wystarczy zresztą zerknąć na korporacyjne strony internetowe, by zobaczyć, jak często jest ten zwrot używany. Pomijając już kwestię, ile w takiej sentencji marketingu a ile rzeczywistości, często zapomina się, w pogoni za zyskiem, o pracowniku. Tymczasem model oparty na optymalizacji, czasem kosztem szeregowego pracownika, zaczyna się wyczerpywać. Wbrew pozorom, by uzyskać większy i stabilniejszy zysk, a także utrzymać wiernych i produktywnych pracowników, należy kłaść większy nacisk na ludzi współtworzących przedsiębiorstwo. A przynajmniej znaleźć między tymi sferami zdrowy balans. Czy więc nadszedł czas na employee obsession?

employee obsession

Obsesja na punkcie pracownika

Coraz częściej pojawiające się określenie „employee obsession” brzmi tyleż pięknie, co utopijnie… Zwłaszcza w kontekście prowadzenia przedsiębiorstwa w Polsce… Wiele idei zawartych w tej definicji wydaje się trafnie diagnozować problemy na linii pracownik – pracodawca. W końcu zapewnienie najlepszych, możliwych warunków pracownikowi nie jest kwestią tylko moralnie słuszną (co czasami rozumiane jest dość karykaturalnie), ale również racjonalną z ekonomicznego punktu widzenia.

Określenie „employee obsession” można przetłumaczyć jako „zorientowany na pracowników”. Okazywanie uznania pracownikom, uwzględnianie ich opinii i potrzeb, dbałość o rozwój zawodowy to najprostsze i najbardziej opłacalne sposoby na zwiększenie produktywności, zaangażowania i satysfakcji z pracy. A zaangażowani pracownicy częściej polecają pracodawcę na rynku pracy i funkcjonują zgodnie z ideą „customer obsession”.

W czasach coraz bardziej skomplikowanej sytuacji na rynku pracy, to – między innymi – jak podchodzimy do naszych pracowników, decyduje, czy idealny kandydat wybierze w procesie rekrutacyjnym właśnie naszą firmę. Coraz lepsza ekonomiczna sytuacja wielu Polaków sprawia, że w wielu przypadkach, nie same „zera” na koncie decydują o wyborze pracodawcy. Wydaje się jednak, że wielu przedsiębiorców nie zauważyło, że zmienił się rynek pracy i krótkowzrocznie traktuje pracownika i proces rekrutacyjny. Warto zadać sobie pytanie, czy kilka złotych zaoszczędzonych na procesie rekrutacyjnym wartych jest ryzyka zatrudnienia złego pracownika? Czy zyski osiągnięte z wyzysku pracowników warte są ich lojalności, oddania… i ceny ich ewentualnych błędów.

Przeczytaj artykuł na blogu elevato „Badanie candidate experience”.

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij go!